Czy naprawdę używamy tylko 10% mózgu? Najpopularniejszy mit obalony

Przekonanie, że człowiek wykorzystuje zaledwie część zasobów swojego mózgu, jest jednym z najtrwalszych mitów kultury popularnej, mimo że nie znajduje potwierdzenia w żadnym rzetelnym badaniu neuronaukowym. Dane z neuroobrazowania funkcjonalnego, pomiary metabolizmu mózgowego i analiza skutków ogniskowych uszkodzeń tkanki nerwowej zgodnie wskazują, że w typowej dobie aktywne pozostają wszystkie obszary kory mózgu i struktur podkorowych. Co więcej, najnowsze prace nad siecią trybu domyślnego pokazują, że mózg nie „odpoczywa" nawet wtedy, gdy nie wykonujemy żadnego zadania.

Skąd wziął się mit 10% mózgu?

Trudno wskazać jeden punkt, kiedy w przestrzeni publicznej w ogóle pojawił się taki pomysł. Historycy nauki najczęściej wiążą ten pogląd z XIX-wiecznymi doktrynami o „rezerwie energii umysłowej”, propagowanymi m.in. przez Williama Jamesa i Borisa Sidisa, oraz z popularyzatorską przedmową Lowella Thomasa do książki Dale’a Carnegiego pt. “Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” z 1936 roku. Thomas odwołał się do poglądów Jamesa, przypisując mu właśnie to twierdzenie, które stało się podstawą całego mitu – że wykorzystujemy tylko 10% mentalnych zdolności, ale można pracować nad tym, żeby “odblokować” pełen potencjał umysłu. Równolegle neurolodzy pierwszej połowy XX wieku używali terminu „silent cortex” w odniesieniu do obszarów kojarzeniowych, których funkcji nie potrafili wówczas zmapować. Nieco metaforyczna fraza „silent” została w powszechnym obiegu zinterpretowana jako „nieaktywny”, choć chodziło wyłącznie o brak reakcji na ówczesne metody stymulacji elektrycznej. Barry Beyerstein w obszernej analizie z końca XX wieku wskazał także inne prawdopodobne źródło mitu – rozwijającą się wtedy koncepcję neuronów lokalnych, których rola w mikroobwodach była nieznana, co błędnie sugerowało, że stanowią one „uśpioną rezerwę” tkanki nerwowej [1].

Co mówi neuroobrazowanie?

Najtwardszym dowodem przeciwko teorii 10% mózgu są wyniki z funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) oraz pozytonowej tomografii emisyjnej (PET), czyli technik mierzących odpowiednio zmiany natlenowania krwi i metabolizm glukozy w mózgu in vivo. W dziesiątkach tysięcy protokołów opublikowanych od lat 90. nie opisano ani jednego zdrowego uczestnika, u którego 90% objętości mózgowia pozostawałoby trwale nieaktywne. Nawet podczas najprostszych zadań – zaciśnięcia dłoni, biernego słuchania dźwięku czy obserwacji statycznego obrazu – aktywują się rozległe, rozproszone sieci obejmujące korę czuciowo-ruchową, obszary asocjacyjne, wzgórze, jądra podstawy i móżdżek. Hipokamp, kluczowy dla konsolidacji pamięci, wykazuje mierzalną aktywność nawet w czasie snu wolnofalowego, kiedy acetylocholina spada do minimum dobowego. Co istotne, mapa aktywacji nie pokazuje, że „używane” jest 10% tkanki – pokazuje, która część pracuje bardziej intensywnie, powyżej pewnej bazowej wartości, a która mniej. Cała reszta nie znika, lecz w ciągły sposób utrzymuje aktywność toniczną [1].

Kosztowny narząd, którego ewolucja nie marnuje

Argument metaboliczny jest w naszych rozważaniach nie mniej druzgocący. Mózg dorosłego człowieka waży około 1,4 kg, co stanowi mniej więcej 2% masy ciała, a mimo to pochłania około 20% zużywanego przez organizm tlenu i porównywalny procent glukozy [2]. Attwell i Laughlin wykazali, że lwia część tej energii jest zużywana na sygnalizację neuronalną – generowanie potencjałów czynnościowych pochłania około 47% budżetu, postsynaptyczne działanie glutaminianu kolejne 34%, a potencjał spoczynkowy około 13% [3]. Dobór naturalny, który bezwzględnie eliminuje kosztowne, a jednocześnie bezużyteczne adaptacje, nie mógłby utrzymać organu tak żarłocznego, gdyby 90% jego tkanki nie pełniło żadnej funkcji. Co więcej, ci sami autorzy wykazali, że tak wysoka cena metaboliczna wymusza stosowanie tzw. kodów rozproszonych: w danym momencie aktywnych pozostaje nie więcej niż kilkanaście procent neuronów, ale nie są to wciąż te same komórki – aktywna populacja nieustannie się zmienia, a w skali doby każdy obszar tkanki zostaje zaangażowany [3]. Ten fakt często bywa mylnie odczytywany jako potwierdzenie mitu 10%, podczas gdy w rzeczywistości opisuje mechanizm efektywności energetycznej, a nie trwałego uśpienia tkanki.

Sieć trybu domyślnego – mózg, który nigdy nie milknie

Przełomem w rozumieniu mózgowej aktywności spoczynkowej było odkrycie sieci trybu domyślnego (default mode network, DMN) – rozproszonego zespołu struktur obejmującego przyśrodkową korę przedczołową, tylną korę zakrętu obręczy, zakręt kątowy i hipokamp, który aktywuje się właśnie wtedy, gdy świadomie „nic nie robimy”. Raichle wykazał, że DMN odpowiada za znaczną część bazowego metabolizmu mózgu, a aktywność wywołana konkretnym zadaniem zwiększa zużycie energii zaledwie o 0,5-1% powyżej poziomu spoczynkowego [2]. W obszernej syntezie Buckner, Andrews-Hanna i Schacter udokumentowali, że DMN obsługuje wspomnienia autobiograficzne, projekcję w przyszłość, mentalizację i symulację społeczną, a jej zaburzenia stanowią marker kliniczny w chorobie Alzheimera, schizofrenii i depresji [4]. Te obserwacje potwierdzono następnie w setkach badań z wykorzystaniem fMRI spoczynkowego [5]. Istnienie DMN świadczy o tym, że pojęcie „nieużywanego” mózgu jest wewnętrznie sprzeczne: nawet brak zadania jest stanem, w którym ogromne obszary kory komunikują się ze sobą w sposób zorganizowany i zsynchronizowany, angażując znacznie więcej niż 10% zasobów.

Dowody kliniczne: czego uczą nas uszkodzenia mózgu

Gdyby faktycznie tylko 10% mózgu miało realne znaczenie funkcjonalne, uszkodzenie pozostałych 90% powinno być klinicznie nieistotne. Neurologia pokazuje jednak, że jest inaczej. Nawet niewielkie udary, ogniska demielinizacyjne, guzy czy urazy obejmujące do kilku milimetrów sześciennych potrafią prowadzić do trwałych afazji, hemianopsji, zaburzeń funkcji wykonawczych lub zespołów amnestycznych. Beyerstein w klasycznej analizie z 1999 roku sformułował sześć niezależnych linii dowodowych przeciwko mitowi dziesięciu procent – obok danych z uszkodzeń wymienił między innymi rejestracje z pojedynczych neuronów, pomiary metaboliczne, badania z mikroelektrodami oraz zjawisko przycinania synaptycznego (synaptic pruning) [1]. To ostatnie jest szczególnie wymowne: nieużywane synapsy są systematycznie eliminowane w procesach neuroplastycznych, co oznacza, że rozległe, permanentnie nieaktywne obszary szybko uległyby atrofii, widocznej podczas każdej sekcji pośmiertnej. Gdyby zatem 90% zasobów było nieużywanych, to moglibyśmy zaobserwować znaczny zanik tkanki, a jednak w rzeczywistości nasze mózgi pozostają równomiernie rozwinięte i nic nie potwierdza teorii 10%.

To ile mamy tego mózgu?

Precyzyjne policzenie komórek nerwowych ma znaczenie dla obalenia mitu, ponieważ wcześniejsze szacunki były w znacznej mierze ekstrapolacjami. Zespół Suzany Herculano-Houzel opracował metodę izotropowego frakcjonowania, polegającą na rozpuszczaniu tkanki mózgu do zawiesiny jąder komórkowych, a następnie liczeniu ich pod mikroskopem fluorescencyjnym z użyciem barwników swoistych dla neuronów. W pracy opublikowanej w 2009 roku w Journal of Comparative Neurology Azevedo i współpracownicy wykazali, że mózg dorosłego mężczyzny zawiera średnio 86,1 ± 8,1 miliarda neuronów oraz porównywalną liczbę komórek glejowych, w tym astrocytów pełniących funkcje metaboliczne i regulujące stężenie neuroprzekaźników takich jak glutaminian czy GABA [6]. Wcześniejsze, zaokrąglone do 100 miliardów wartości były w dużym stopniu domyślne i nie pochodziły z bezpośrednich pomiarów. Ta gigantyczna populacja komórek nie pozostaje w uśpieniu – różne neurony generują potencjały czynnościowe z częstotliwością od kilku na minutę do kilkuset na sekundę, a ich aktywność łącznie zarządza uwagą, percepcją, emocjami i zachowaniem. Wartość 10% jest arbitralna i nie ma naukowego uzasadnienia. W rzeczywistości trudno jednoznacznie oszacować, ile „zasobów” mózgu wykorzystujemy, ponieważ wszystko zależy od tego, co uznamy za „używanie”. Czy chodzi o chwilową aktywność neuronów, zużycie energii, czy samo utrzymanie tkanki mózgowej? W każdym z tych ujęć poziom zaangażowania neuronów wygląda inaczej. 

Neuromit, który nie chce umrzeć

Mimo pięciu dekad dowodów mit o 10% mózgu pozostaje jednym z najtrwalszych neuromitów na świecie. W recenzowanym badaniu opublikowanym w 2012 roku w Frontiers in Psychology Dekker i współpracownicy wykazali, że spośród 242 nauczycieli z Wielkiej Brytanii i Holandii aż 48% zgodziło się ze stwierdzeniem, iż „ludzie wykorzystują tylko 10% swojego mózgu”. Co zaskakujące, wyższa ogólna wiedza o mózgu nie chroniła badanych przed akceptacją neuromitów, a korelowała wręcz dodatnio z ich powielaniem [7]. Mechanizm jest poznawczo zrozumiały: mit oferuje kuszącą obietnicę niewykorzystanego potencjału i pasuje do narracji o samodoskonaleniu. W końcu kto nie chciałby myśleć sprawniej? Kino (filmy „Lucy” i „Limitless”) i branża suplementów diety chętnie go utrwalają, bo sprzedaje się to lepiej niż prawda neurobiologiczna – że mózg i tak pracuje na pełnych obrotach, a poprawa jego funkcjonowania wymaga snu, aktywności fizycznej, diety i uczenia się, a nie odblokowywania ukrytych rezerw.

Co naprawdę oznacza „używać mózgu”?

Neuroplastyczność, czyli zdolność układu nerwowego do reorganizacji połączeń synaptycznych w odpowiedzi na doświadczenie, realnie zwiększa sprawność sieci neuronalnych – zmienia chociażby siłę połączeń glutaminianergicznych, moduluje transmisję GABA-ergiczną odpowiedzialną za hamowanie, dostraja układy dopaminergiczne kontrolujące motywację i serotoninergiczne regulujące nastrój. Draganski i współpracownicy w opublikowanej w Nature pracy wykazali, że zaledwie trzymiesięczny trening żonglerki prowadzi do mierzalnego zwiększenia objętości istoty szarej w obszarach przetwarzania informacji wzrokowo-ruchowej u osób dorosłych [8]. Z kolei Maguire i współpracownicy, porównując licencjonowanych kierowców londyńskich taksówek z kierowcami autobusów, zaobserwowali u tych pierwszych większą objętość tylnej części hipokampu – proporcjonalną do lat doświadczenia w nawigacji po skomplikowanej sieci ulic [9]. Nauka gry na instrumencie, nauka języka obcego czy trening uważności nie „odblokowują” nieaktywnych 90% mózgu; przebudowują architekturę istniejących obwodów. Mózg działa więc jak orkiestra, w której każdy instrument jest obecny i grający, a różnica między amatorem a mistrzem polega na synchronizacji, wyczuciu dynamiki i oszczędności ruchu – nie na liczbie użytych instrumentów.

Mit 10% jest chwytliwy, bo daje nadzieję na poprawę i motywuje do “odblokowania” ukrytego potencjału. Tymczasem neuronauka mówi coś znacznie ciekawszego — już teraz korzystamy z całego mózgu. Przez całą dobę zarządza on świadomością, pamięcią i wyobraźnią. To nie jest rezerwa do uruchomienia, tylko dopracowany przez ewolucję system, który działa bez przerwy.

Bibliografia

[1] Beyerstein B. Whence cometh the myth that we only use ten percent of our brains? w: Della Sala S. (red.), Mind Myths: Exploring Popular Assumptions about the Mind and Brain, John Wiley & Sons, 1999.

[2] Raichle M. et al. A default mode of brain function. Proceedings of the National Academy of Sciences, 2001.

[3] Attwell D., Laughlin S. An Energy Budget for Signaling in the Grey Matter of the Brain. Journal of Cerebral Blood Flow & Metabolism, 2001.

[4] Buckner R., Andrews-Hanna J., Schacter D. The Brain’s Default Network: Anatomy, Function, and Relevance to Disease. Annals of the New York Academy of Sciences, 2008.

[5] Raichle M., Snyder A. A default mode of brain function: A brief history of an evolving idea. NeuroImage, 2007.

[6] Azevedo F. et al. Equal numbers of neuronal and nonneuronal cells make the human brain an isometrically scaled-up primate brain. Journal of Comparative Neurology, 2009.

[7] Dekker S. et al. Neuromyths in Education: Prevalence and Predictors of Misconceptions among Teachers. Frontiers in Psychology, 2012.

[8] Draganski B. et al. Neuroplasticity: changes in grey matter induced by training. Nature, 2004.

[9] Maguire E., Woollett K., Spiers H. London taxi drivers and bus drivers: a structural MRI and neuropsychological analysis. Hippocampus, 2006.

Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn

Ostatnie wpisy:

polecane wpisy:

Po co zapominamy?

Zapominanie nie jest błędem pamięci Przez wiele lat zapominanie opisywano głównie jako bierny zanik śladu pamięciowego albo skutek interferencji, czyli wzajemnego zakłócania się podobnych wspomnień. To ujęcie wciąż jest obecne...

Wpływ pornografii na młodzież

Pornografia i awaria rzeczywistości Pornografia jest dziś na wyciągnięcie ręki – zawsze, wszędzie, keine grenzen. Kiedyś, żeby zobaczyć gołą babę, trzeba było wykazać się jakąkolwiek kreatywnością: albo dorwać zakazany magazyn...

Archiwum:

Wesprzyj nas, jeśli uważasz, że robimy dobrą robotę!

Nieustannie pracujemy nad tym, żeby dostępne u nas treści były jak najlepszej jakości. Nasi czytelnicy mają w pełni darmowy dostęp do ponad 300 artykułów encyklopedycznych oraz ponad 700 tekstów blogowych. Przygotowanie tych materiałów wymaga jednak od nas dużo zaangażowania oraz pracy. Dlatego też jesteśmy wdzięczni za każde wsparcie członków naszej społeczności, ponieważ to dzięki Wam możemy się rozwijać i upowszechniać rzetelne informacje.

Przekaż wsparcie dla NeuroExpert.