“Biała śmierć” – tym mało jednoznacznym terminem określano już niejedno. Zaczęło się od kokainy, a potem już poszło: cukier, sól, lekarz pierwszego kontaktu… Nie da się zaprzeczyć, że nadmierna ekspozycja na którykolwiek z wymienionych czynników zdrowiu nie służy. Ale czy wymieniony zaraz po kokainie cukier rzeczywiście uzależnia? Powoduje próchnicę i otyłość to fakt, ale żeby tak od razu klasyfikować go jako narkotyk?! Przecież przy takiej dostępności cukru cała masa ludzi byłaby od niego uzależniona. Mieliby popsute zęby i problemy z utrzymaniem wagi… Może jednak jest coś na rzeczy?

 

Jemy i tyjemy

Już 60% populacji Polski cierpi z powodu nadmiaru kilogramów. Polacy są obecnie najszybciej przybierającym na wadze narodem Europy. Statystycznie każdy z nas zjada rocznie ok. 33 kg cukru. To o 12 kg więcej niż jeszcze dekadę temu. Czy jest się czemu dziwić? Pokolenie, dla którego “czekolada z okienkiem” była wyczekiwanym prezentem od cioci z NRD samo teraz ma dzieci i bez problemu może kupić im tę samą czekoladę w praktycznie każdym sklepie. Niektórzy są już dziadkami, a kto odmówi wnuczkowi czegoś takiego? W efekcie przemian lat ‘90 półki w sklepach nie tylko się wypełniły, one zaczęły się uginać od towarów. W tym także słodyczy w pełnej gamie smaków, kolorów i konsystencji. A my chyba trochę zachłysnęliśmy się tą konsumpcją Za wzrostem podaży nie poszedł też wzrost świadomości. Niewielu z nas czyta składy produktów i daje się złapać na “zdrowe” owocowe jogurty czy batoniki “bez dodatku cukru”, za to z dodatkiem słodzonej nim żurawiny. Sieci oferujące spożywaną w biegu żywność typu (nomen omen) fast-food też nie oszczędzają na cukrze, ponieważ wiedzą, że takie postępowanie przynosi wymierne korzyści (ale o tym później.)

Jak widać, przyczyn nadmiernego spożycia cukru może być wiele, a wszystkie wydają się mieć związek ze współczesnym stylem życia. Nie jest to jednak do końca prawda, gdyż u podłoża tych zachowań leżą mechanizmy, które wykształciły się miliony lat temu, a my się z nimi po prostu rodzimy.

 

Dlaczego lubimy słodkie potrawy?

Pierwszy ewolucyjny skok w rozwoju mózgu nastąpił, gdy nasi przodkowie zaczęli jeść wysokowartościowy pokarm, który często jest słodki – jak np. dojrzałe owoce. Dzięki dostarczaniu produktów wysokoenergetycznych mieli więcej czasu na tworzenie więzi i struktur społecznych (vide. szympansy ze zróżnicowanym jadłospisem i życiem społecznym oraz goryle, które całymi dniami jedzą liście, a w hierarchii stada jest samiec alfa i reszta). Co więcej, pokarm taki nie jest dostępny wszędzie i przez cały czas – żeby go zdobyć musiała rozwinąć się pamięć przestrzenna oraz umiejętność planowania i określania czasu dojrzewania lub kwitnienia smacznych roślin.

Te mechanizmy doprowadziły w efekcie do rozwoju naszego mózgu z jego skłonnością do słodkiego, ponieważ z ewolucyjnego punktu widzenia osobnik, który spożywa więcej słodkich pokarmów jest lepiej odżywiony, ma lepsze terytorium i więcej czasu na samorozwój i poszukiwania idealnej partnerki. A wszystko to zwiększa szansę na udaną reprodukcję. Swoje uwarunkowane genetycznie preferencje żywieniowe przekazał potomkom. I tak upodobanie do słodkiego przechodziło z pokolenia na pokolenie, przyczyniając się do sukcesu ewolucyjnego słodkolubnych…

 

Jak nasz mózg nas tresuje?

W najstarszej ewolucyjnie części naszego mózgu, jaką jest układ limbiczny, znajdują się struktury nazywane układem nagrody. Powstały one m.in. po to, by nagradzać zachowania, które sprzyjają przetrwaniu gatunku. Za pomocą endorfin mózg nam mówi – Lubię to! – a wydzielając dopaminę woła – Rób tak dalej! Tak więc to z układu nagrody wypływa nasza motywacja. To on odpowiada też za odczuwanie przyjemności i satysfakcji z działania. Niestety, choć każdy z nas nosi pod czaszką maszynę liczącą o niewyobrażalnej mocy obliczeniowej, to oprogramowanie mamy jednak bardzo stare. To co było korzystne jeszcze jeszcze nawet tysiąc lat temu, dziś stanowić może zagrożenie. Pojawiły się też złośliwe “wirusy”, które układ nagrody pobudzają sztucznie, przez co ulega on deregulacji. Mechanizm, który sprawił, że dziś sięgamy gwiazd, może nas również zaprowadzić na samo dno egzystencji.

 

Mechanizm uzależnienia

Endorfiny, zwane czasem hormonami szczęścia lub przyjemności, to naturalnie występujące w naszym mózgu opioidy. Opiaty natomiast to psychoaktywne, silnie uzależniające związki zawarte w maku lekarskim. Podobieństwo nazw nie jest przypadkowe – jedne i drugie są agonistami tych samych receptorów w mózgu. Jeśli więc endorfiny to nagroda za pożądane i korzystne ze względu ewolucyjnego działania, to przyjmując opiaty serwujemy sobie nagrodę tak jakby za nic. Wszystko inne odchodzi na dalszy plan, bo nic nie daje takiej przyjemności jak kolejna porcja narkotyku. Motywacja osoby uzależnionej nakierowana jest już wyłącznie na zdobycie i zażycie substancji psychoaktywnej. Jej brak powoduje natomiast objawy abstynencyjne oraz anhedonię, czyli stan, w którym po prostu już nic nas nie cieszy.

 

Nie tylko opium

Rozwój uzależnienia najłatwiej zobrazować na przykładzie opiatów, gdyż oddziałują one bezpośrednio na układ nagrody. Można się jednak pokusić o stwierdzenie, że uzależnienie może wywołać każdy czynnik, który powoduje sztuczne lub nadmierne podniesienie poziomu endorfin w mózgu. Czy więc wszystko, co przyjemne uzależnia?

 

Cukier a endorfiny

Cukry proste wchłaniają się bardzo szybko i powodują nagły wzrost stężenia glukozy we krwi. To zaś powoduje wydzielanie endorfin. Zdezaktualizowany program nagradza nas za spożywanie produktów, które odbiera jako wysokowartościowe. Inaczej jednak sprawy się mają, gdy jest to okazjonalna przyjemność, a inaczej gdy podaż cukrów prostych w diecie utrzymuje się stale na wysokim poziomie. Pobudzany bez przerwy do działania układ nagrody zaczyna domagać się więcej – budzi się GŁÓD. I to nie taki zwykły…

 

Czekolada na poprawę humoru

Najlepiej zjawisko nadmiernego łaknienia jakiegoś produktu opisane jest w literaturze naukowej w przypadku czekolady. Szczególnie w przypadku kobiet w okresie okołomenstruacyjnym. Objawia się ono nagłym, napadowym, niepowstrzymanym pragnieniem spożycia czekolady. Brzmi to niepokojąco znajomo… Co więcej, zjawisko to jest tak powszechne, że zaleca się wręcz wzięcie go pod uwagę podczas opracowywania planów dietetycznych. Lecz pytanie brzmi, czy to wysoka zawartość cukru odpowiada za takie działanie czekolady? I tak, i nie.

W przypadku czekolady sprawa okazuje się nie być tak prosta. Oprócz (zazwyczaj) dużej ilości cukru czekolada (a konkretnie kakao) zawiera chociażby tryptofan, który jest prekursorem serotoniny (kolejnego “przyjemnego” neurotransmitera); teobrominę, która działa pobudzająco oraz szereg innych związków, których działanie uznawane jest czasem za psychoaktywne. Choć więc obiektem pożądania większości osób, które dopadnie chocolate craving (jak z angielskiego nazywa się to zjawisko) jest słodka, mleczna czekolada, to zrzucenie winy za całe zjawisko jedynie na cukier byłoby nieuzasadnione.

 

Szczury to cukro-ćpuny

Teza, że cukier powoduje uzależnienia i powinno się go traktować jako używkę jest nadal kontrowersyjna. Jedni twierdzą, że brak jest twardych dowodów i badań na ludziach, inni przytaczają wyniki eksperymentów na modelu zwierzęcym, których znów jest cała masa. Komu wierzyć? Z jednej strony ludzie to przecież nie gryzonie – na rozwój uzależnień u homo sapiens wpływ ma wiele czynników emocjonalnych i środowiskowych – nie tylko sam “narkotyk”. Lecz z drugiej strony, jeśli spojrzeć na to, jak te biedne szczury i myszy się zachowywały, to włos się na głowie jeży.

Nie będziemy w tym miejscu zagłębiać się za bardzo w metodykę badań, bo nie ma to większego znaczenia. Generalnie zwierzętom podawano biały cukier, najczęściej w formie roztworu wodnego, w dużych i bardzo dużych ilościach. Efekty były różne: od apatii (przerywanej jedynie okresami słodkiego obżarstwa) po napady agresji, gdy pozbawiono je sacharozy. W jednym z badań, dla niektórych matek (szczurzych) cukier okazał się nawet ważniejszy niż opieka nad potomstwem. Totalna patologia.

Przykłady przykładami, ale co wyjdzie, gdy wszystkie te badania podsumować? Naukowcy z Princeton University dokonali metaanalizy literatury dotyczącej tego zagadnienia i wykazali ponad wszelką wątpliwość, że u zwierząt spożywających cukry w zbyt dużych ilościach można zaobserwować zmiany w mózgu oraz zachowania typowe dla osobników, którym podano narkotyki (a konkretniej opiaty). Skoro cukier uzależnia naszych “braci mniejszych”, to nas przecież też może. Dlaczego więc tak wielu jest przeciwników tego twierdzenia?

 

Cukrowy marketing

Jak wspomniano na wstępie, producenci żywności i wielkie sieci gastronomiczne dobrze wiedzą, jak działa układ nagrody. Jeśli sacharoza zostałaby uznana za substancję uzależniającą, straciliby równie prosty co perfidny sposób na zatrzymanie klienta, jakim jest dodawanie do produktów ogromnych ilości cukru.

 

Jak się robi colę i kanapki

Jeśli mowa o uzależnieniu od cukru, w którymś momencie musi pojawić się Coca-cola. Dlaczego? Ponieważ jest to roztwór sacharozy w wodzie wzbogacony o sztuczne dodatki, które sprawiają, że jesteśmy w stanie to to wypić. Zmieszajmy dwie pełne stołowe łyżki cukru (ok. 26 g) z 250 ml wody. Wypicie takiego napoju może skutkować wręcz odruchem wymiotnym. Pytanie brzmi, dlaczego producent nie zmniejszy ilości cukru, tylko dodaje dodatkowe składniki, które sprawią, że cola jednak pozostanie w żołądku? Przecież w ten sposób produkcja napoju staje się droższa? Ale zapewnia też większe i pewniejsze zarobki.

Inny przykład to sieć SubWay, która ostatnio poniosła konsekwencje zbyt dużej ilości cukru w swoich kanapkach – a konkretnie w pieczywie. Co prawda nie jest to efektem żadnych działań anty-cukrowych, a jedynie irlandzkiej ustawy o podatku VAT i związanej z nią klasyfikacji żywności, ale fakty mówią same za siebie. Za codzienne pieczywo, czyli chleb i bułki, z których robimy kanapki na zielonej wyspie uznaje się produkty, które w składzie cukier stanowi maksymalnie 2% masy mąki użytej do wypieku. Cukier w pieczywie, którym karmi nas SubWay, stanowi 10% całej masy. To praktycznie tyle samo co w Coca-coli!

 

Cukier ukryty

I tak dochodzimy do kolejnej nieuczciwej praktyki producentów żywności – ukrywania zawartości cukru. Dotyczy to przede wszystkim produktów, które z cukrem nam się nie kojarzą, bądź chcą uchodzić za takie, które mają go niewiele. Powszechną praktyką jest rozbijanie słodkich dodatków na oddzielne “wpisy” w składzie, co powoduje że pojawiają się na dalszych miejscach (np. cukier i syrop glukozowo-fruktozowy – razem byłyby np. na pierwszym miejscu, a oddzielnie zajmują trzecie i piąte) lub zamiana cukru w jogurtach na mleko w proszku – brzmi jakby mniej groźnie, a to też w większości cukier. Innym sposobem są wydzielone składy poszczególnych dodatków. Tu najlepszym przykładem są “bezcukrowe” bakaliowe batoniki. Do produkcji nie sypano przecież cukru… Tylko żurawinę (nawet 50% dodatku cukru), kandyzowaną skórkę pomarańczy itp. W efekcie taki batonik składa się nawet w 60% z cukru (w tym węglowodanów naturalnie występujących w bakaliach) – a na froncie ma napis “Sugar free”.

 

Jest więc cukier używką, czy nie?

Na to pytanie w tym momencie jednoznacznej odpowiedzi udzielić się nie da. A przynajmniej nie na gruncie naukowym. Aby takie stwierdzenie było w pełni uprawnione wymaga to konkretnych badań i jednoznacznych wyników, a takich brakuje. Dlaczego? Nie twórzmy tu teorii spiskowych, ale przytoczone powyżej przykłady świadczą o tym, że badania takie byłyby bardzo niekorzystne dla bardzo wielu bardzo bogatych ludzi…

Fakty są zaś takie, że cukier wpływa na nasze zachowanie i wybory żywieniowe, a wiele osób (mimo szczerych chęci) ma ogromny problem z kontrolą ilości spożywanego cukru, nawet jeśli zaczynają już odczuwać negatywne skutki jego przyjmowania. Już to stanowi wystarczającą przesłankę (zgodnie z kryteriami oceny chorób psychicznych DSM-5), by osobę zgłaszającą takie problemy uznać za uzależnioną. Nie zapominajmy też, że spożywanie cukru pobudza też te same ośrodki w mózgu, co takie narkotyki jak heroina i morfina.

Bibliografia:
Bocarsly M.E. Chapter 99 - Food Addiction: Applying Substance Use Disorder Criteria and Characteristics to Identify Instances of Addictive-Like Eating. Neuropathology of Drug Addictions and Substance Misuse. Volume 3: General Processes and Mechanisms, Prescription Medications, Caffeine and Areca, Polydrug Misuse, Emerging Addictions and Non-Drug Addictions 2016
Bruinsma K., Taren D.L. Chocolate: food or drug? J Am Diet Assoc. 1999
Leturque A., Broth-Laroche E., Le Gall M. Carbohydrate Intake. Progress in Molecular Biology and Translational Science 2012
Mercer M.E., Holder M.D. Food cravings, endogenous opioid peptides, and food intake: a review. Appetite. 1997
Tobianski D.J. et al. Sucrose consumption alters steroid and dopamine signalling in the female rat brain. Journal of Endocrinology 2020

Dodaj komentarz